wiatrwzaglach tanaszaup

Listy z podróży...archiwum

Wjęcej na stronie www.nataszacaban.com


510 do sw heleny.. 20 Marzec

Krzysztofie,
21 38 S, 001 07 E, coraz ciezej wysyla sie listy z morza.
mam 510 do sw heleny.
wiatr nareszce zelzal,mam deszcz na zmiane ze sloncem. wiatr 15 wezlow wczoraja el dzis cos siadl czekam na wshod zwykle przynosi jakies zmiany.

te fale o korych pisalam, zastanawialam sie skad byly takie duze bo nie wialo az tak bardzo i wyczytalam ze w Valdivia Bank wlasnie takie ogromne byly juz notowane. akurat przechodzilam tam w zla pogode i mi sie oberwalo. wjęcej.. || mniej

cos radio bierze mi za duzo energii wczesniej ledwo co bralo teraz duzo. na karaibach musze zajac sie stern glen'em( tam gdzie shaft wchodzi do jachtu). nie chcialam tego robic w Poludniowej Afryce bo wiem ze do Karaibow powinno byc ok a jak rusze to bedzie troszke babrania z tym. jednak kapie za duzo stamtad co wiaze sie z pobieraniem energiiprzez pompe zezowa.

Ciagle stukot na dole mnie meczy, chcialabym moc wyciagnac jacht bo trasa z karaibow do panamy moze byc najtrudniejsza pogodowo z calego rejsu chce zbey bylo wyzstko dobrze sprawdzone. bedize jedynie malo czasu bo sezon huraganowy zaczyna sie na karaibach juz od czerwca a ja mog ruszac z st lucia dopiero okolo 23go maja. sie okaze na razie planuje jednodniowy postuj na sw helenie.

fale po szkwalach z deszczem z roznego kierunku, nie dobrze bo szarpie zaglami. piesek przy bloku do refowania sie popsul, i cala spectra na ktorej mam bloki do refowania zeszla mi z prawidlowego miejsca na bomie i nieszczeliwie zachaczyla sie tak o inne bloki ze nie bede teraz tego naprawiac poczekam az wiatr sie troszke ulozy.
nat



List z Atlantyku... 18 Marzec

Krzysztofie,
Jestem juz ponad tydzien na morzu. Nie da sie odpoczac. ciagle czuwanie by jacht nie zrobil zwrotu przez rufe a trzeba isc nisko z wiatrem ktory krazy ciagle i a to slabnie a to zwieksza sile i tak caly czas: trymowanie i korekta kursu. wjęcej.. || mniej

czesto slychac na 16stce kogos ale nie widac. musze czesto wychodzic sie ogladac dookola. reszta ok.
nat

kolejny dzien: wiatr okolo 25, nie jest wygodnie ale wporzadku. lodka jest silna.dobrze ze mam 4rty ref. nikt nie pwoeinine wybierac sie w morze bez zagli sztormowych.

kolejny dzien: w nocy mialam okolo 45 wezlow. w prognozie pokazywalo jedynie 30sci. fale byly naprawde ogromne. jedna zalala mi pol jachtu w srodku. malo slonca musze odpalac silnik zeby doladowac baterie. jestm b zmeczona.



List z Atlantyku... 13 Marzec

Krzysztofie,
Caly Atlantyk taki na razie ze jest wiatr b slaby, czesto wogole go nie ma. nie jestem w porcie bo zdecydowalam sie isc na poludnie od sw heleny tak wygladalo dobrze ale wszystkos sie zmienia zobaczymy. wjęcej.. || mniej

Ponoc gale warnings przy samej swietej helenie. mam jeszcze 1250 mil. marwi mnie halas jaki wydaje autopilot, mam nadzieje ze wytrzyma bo w slabych wiatrach to samoster wogole nie bdzie chodzil. nie wiem czy na karaibach nie bede szukala by pozyczcy w razie czego zapasowego na 3 miesiace. no i jeszcze cos...

Mam jakby luz na trzonie pletwy sterowej. nie slychac tego rpzy silnych wiatrach wiec wczesniej nie wykrylam. martwi mnie to tez i modle sie zeby bylo wszystko wporzadku. Mam nadizeje ze nie bedzie potrzeby wyciganiecia na dizsn jachtu na karaibach.

W Panamie byloby taniej. na razie trzymam kciuki, nei jest latwo wysylac maile. dzis wpadlo mi do glowy zeby stanac na sw helenie na jeden dzien zaby dotaknkowac paliwo. Zaleznie od tego jak bedzie teraz do sw heleny czy bede musiala go duzo zuzyc moze to byloby roztropne.

Potem powinnam zlapac stale wiatry ale przeciez nigdy nie wiadomo jak bedzie przy rowniku. na razie same niewiadome, a wiatru jak na lekarstwo.

n


Fale... 11 Marzec

Krzysztofie,
Fale wlaza mi na poklad choc wiatr moze przez krotka chwile osiagnal 20 wezlow. Wszystko idze z poludniowego oceanu. Swell dochodzil do 3,5 metra - co potwierdzio sie z prognozy radiowej. Bardzo niewygodnie, znasz to uczucie jak idziesz "tylko na chwileczke" na deck, w sumie nie ma tyle wieatru czy az takiech fal i ta jedna wlasnie akurat rozbija sie prosto na tobie. brrr. wjęcej.. || mniej

Slonce za chmurami, mglisto. Pogoda ma sie tak utrzymac przez kolejnych kilka dni.
Wiatr srednio 15 wezlow z SSW. Kierunek dobry dla nas. Jedynie jego predkosc to w gore to w dol i trzeba sie narobic zaglami.
Ide sie polozyc choc a chwile
pozdrawiam

nat



Wyplyniecie z Kapsztadu, 3 Marzec

Krzysztofie,
Dzien przed wyplynieciem wialo strasznie - szkoda bo to taki dzien gdzie chcialam wejsc na maszt posprawdzac wszystko, postawic zagle i sprawdzic czy wsyzstko ok. musze wiec to zrobic dzis zanim wyjde.

Silnik byl serwisowany, ale jeszcze wczoraj go odpalama zebys sie upewnic ze tez wszystko gra. sprawdzama swaitala, nawigacje, baterie, pompy zezowe, wszelkie otwory. nie mozna o niczym zapomniec - ide na 6 tygodni, jesli wszystko bedzie dobrze nie zamierzam nigdzie po drodze stawc az do swietej lucji. wjęcej.. || mniej

Fajnie ze mamy nowy zapasowy grot bo stary zapasowy podarl sie w strzepy.

Nowe tanki z paliwem nie bardzo mi sie wpasowamy na burty bedzie mi nie wygodnie przechodzic na dziob, musze bardzo uwazac i zawsze sie przypinac by nie posliznac sie jesli nie daj boze jakis diesel by sie wylal przypadkiem. nigdy nie wiadomo ale musze o tym pamietac. mam nadzieje ze wszystko bedzie ok.

Chciaalbym byc juz tydzien na morzu bo przy brzegu przez pierwszych kilka dni wiatr bedzie krecil takze ze swoja sila bedzie duzo refowania i duzos statkow zanim zlapie porzadny wiatr.

Kumpel tez samotnik stracil forsztag niedaleko swietej heleny strasznie ponoc wialo i trzy dni sie z tym meczyl zanim zaradzil sytuacji. ponoc problem jest z wysylaniem wiadoosci rpzesz sailmail po jakis dwych tygodnieach od ladu. iridium po zderzeniu satelit tez podobno tez nie bardzo dziala wiec nie martw sie jesli nie bedizesz mial ode mnie dlugo wiesci.

W maju bede na karaibach :)
pozdrawiam,
nat



List z Kapsztadu, 18 Luty

Krzysztofie, jestem juz znowu w Kapsztadzie.
czas juz isc, ale bede tu kwitnac do 5go marca. niebawem powiem Ci dlaczego... wjęcej.. || mniej

Dzis wieje. Tutaj w porcie jak wiatr spada z gory stolowej to nie wieje w duje tak ze okulary z nosa spadaja. flage spod salingu republiki poludniowej afryki tak poszarpalo ze zostal tylko sznurek...

Boje sie wlazic sama na maszt bo stopnie ktore zrobilam w papau a nowa gwinea nie maja odpowiendego przynitowania - nie bylo duzych nitow :)

No i raz jak sobie tak czlapalam na top to sie jeden urwal. wlazic wiec musze z asysta falu, a do tego zawsze druga osoba sie przydaje. ale jest tez w royal cape yacht club jacht NashaChata ktorem kapitanie Heniu Wolski, mam nadizeje udostepni mi jednego zaloganta jutro do pomocy, musze wejsc na maszt by zmenic zarowke ledowa a takze by powiazac stopnie cianka gumka do want - by juz nigdy nie zachaczyl mi sie grot ani fal o stopnie. raz juz to kosztowalao mnie o malo co?,byc moze? utrata masztu i rozerwanym grotem.

Dzis takze zamawialam dodatkwoe dwie gorne listwy do grota. dwa razy je stracilam wiec chce miec zapasowe na kolejny etap mojej podrozy - 5300 mil ( na st.lucie bed szla bez przystankow). co jeszcze.

Hej udalo mi sie kupic biala tasme duck tape - widziales takie cudo? co to sie w swiecie wyrabia ale biala pasuje mi idealnie do zaklejania mojego przedniego okna bo inaczej fale mi pod nie wlaza a biale na bialym deku malo sie wyroznia - dbam zeby tanaszka wygladala kobieco i ladnie. dzis tez nurkowal na jej dnie kumpel. czyscil kil i zmienial cynk. niestety nie bylo to tak latwe jak brzmi.

Moj szaft ma wymiar jednego cala, a anoid tutaj robia na 250 min. no i nijak nie moglismy tego zamontowac. na szczescie ten moj kumpel pracowal kiedys w zakladzie na przeciwko mariny, poplynal tam w swoim wet suicie i chlopaki po starej znajomosci dopasowali otwor i potem juz pasowal cynk jak ulal. sie ma fuksa. wskaznik baterii od dzis tez dziala, jeden glosnik od radia siadl ale juz nie da sie go naprawic.

Alternatorem zajme sie jutro. jak sie gasi silnik - a sprawdzam czesto jak ladnie chodzi bo mam nowy caskiet - no wiec jak sie go gasi to swiatelko ladowania alternatora poblyskuje ale niestety nie laduje. mysle ze to jakies kable. a na kablach to ja sie kurcze znam jak...zabraklo mi porownania - jak ten pan co sprzedal mi silnik zaburtowy jeszcze w australii.

Otoz przekonany byl ze mam gwaracje miedzynarodowa na dwa lata a ja tutaj zanioslam swoja jamaszke do narpawy bo sama nie chciaalm tykac bo na gwarancji niby... a tu lipa. nie ma gwarancji miedzynarodowej... a mzoe to ci tutaj sie nie znaja. nie wiem ale byli na tyle uprzejmi, ze naprawili mi usterke za darmo, ba, nawet mi jutro silnik podrzuca na jacht bo nie mam samochodu by po nia pojechac. a! zapomnialam sie pochwalic jak to ladnie wczoraj naprawialam blok do szota genuy.

Jak nie dzialal przez pol roku to bylo dobrze (- za kazdym razem w porcie zapominalam ,ze trzeba go naprawic bo w porcie to zagle rzadko rozwijamy nie?) no wiec teraz sie wzielam i jak sie zaparlam to urabala sie glowka sroby. nie obylo sie bez pomocy stoczniowych narzedzi ale teraz tylko zrobie podkladki z plastiku i wyczyszcze wzystko i bedzie git.

Jesli chodzi o wyplyniecie to trzeba dobrac sobie bardzo dociekliwie pogode zeby nie bylo po sztormie z SW bo fale i silny SE wiatr wytrzepie mnie ze trzy dni. jedni ida na polnoc do wysokosci sw. heleny ( jakies 1200 mil na polnoc) i dopiero ida przez atlantyk, a niektoerzy ida jak leci po skosie na karaiby.

Ja zamierzam wziac dodatkowe kanistry paliwa zeby nie ugrzeznac gdzies w ciszach bo bedzie mi sie spieszyc na karaiby. juz chcialabym plynac, bardzo, ale jak wspominalam trzyma mnie tu jeszcze pewna sprawa....

Odezwe sie niebawem...
nat



Polska, Styczeń

Jestem już w Polsce!! Ależ się za Nią stęskniłam! W pierwszą noc zasnęłam w "opakowaniu"... tyyyyyle spraw na mnie czekało, piesek zasnął mi w nogach. Dobrze jest być od czasu do czasu w domu i zjeść posiłek przygotowany przez Mamę.... wjęcej.. || mniej

Nazajutrz od razu udałam się na spotkanie z Burmistrzem mojego pięknego miasta Ustki, potem miałam spotkanie z reporterem "Ziemi Usteckiej" i tak już teraz będzie sie ciągnęło....do spotkań na wizji, fonii i w prasie:)

ps. pierwszy piękny widok z Polski, jaki sobie przywiozę z powrotem do Kapsztadu to rybak z wędką na zamarzniętym stawie... no, a zimno mi niemiłosiernie.



Jeszcze z Kapsztadu... 19 styczeń

Nadal wieje bardzo mocno. Wracając dziś na ”Tanaszę” widziałam jacht bez wlaściciela, na jego pokładzie natomiast szalał rozwinięty grot. Powiązałam żagiel, dobry uczynek zaliczony, mam nadzieję, że ktoś inny zrobiłby to samo dla mnie. wjęcej.. || mniej

Fanie, mój przyjaciel zdaje właśnie tutaj żeglarskie egzaminy. Czy wieje 30 czy 50 węzłów i tak się te egzaminy odbywają - podoba mi się, jest ciężko i tak „po Bożemu”. Słuchajcie, poznałam tutaj fantastyczną grupę Polaków

Spotkaliśmy się u Staszka Kalinowskiego i Jadzi Dubli - Kalinowskiej. To były Staszka urodziny, a przywitał mnie tak: "dzielna żeglarko, w samotnym rejsie dookoła ziemi, witam Cię dzisiaj z gośćmi licznymi, więc zdrowo miej się a nasze myśli płynąc pomału - będą przy Tobie aż do finalu". Było cudownie, Danusia z Zambii wspominała Ludomira Mączkę i Rude Krautschnaidera... wspominano także dąb, który wyrósł przy domu Pana Świechowskiego.

Poznałam wiele fantastycznych ludzi, między innymi Panie ze Zjednoczenia Polek w Kapsztadzie. No co za Anioły! Gdy opowiedziałam im o Dzieciach ze szkoły w Miejskiej Górce to zakupiły dla nich prezenty... Tylko zobaczcie i przeczytajcie fragmenty wspaniałego listu jaki dostałam od uczniów ze szkoły podstawowej, a wraz z nim najsłodszą laurkę i specjalnie dla mnie przygotowaną kartkę świąteczną!

„Droga Nataszo! Twój świat i mój są różne – świat każdego człowieka jest inny, ale mamy wiele wspólnego : mowę, wzrok, słuch, marzenia.... (...) (...)Te dzieciaki, podobnie jak Ty, codziennie podejmują trud zmagania się ze swoimi słabościami, żeglując po oceanie jakim jest dla nich życie. Dlatego pragną dodać Ci sił swoim uśmiechem i zainteresowaniem tym, co robisz (...) (...) Zainteresowanie Twoją osobą w naszej szkole jest tak duże, że w szkolnej gazetce „Bez tytułu” ukazała się strona poświęcona temu co robisz, zredagowana samodzielnie przez ucznia klasy VI.(...)”.

Dziękuję Wam z całego serca!!!

Za kilka dni lecę do Polski promować akcję charytatywną „Rejs z Nataszą 2". To będzie krótka, ale bardzo intensywna wizyta. Mam tyle teraz na głowie w związku z organizacją mojej podróży... z tego wszystkiego nie popłynęłam we czorajszych klubowych regatach. No nie można być w dwu miejscach na raz. Co za „niefart” zresztą.

Notabene, strasznie się na ten fakt oburzyłam i naprawdę nie wiem jak ludzie przyjmują to ze spokojem? I uwaga własnie tutejsza Polonia, jako że byli jednymi z pierwszych, którym opowiadałam o kolejnej akcji organizowanej z Panią Anną Dymną, zorganizowali pierwszą zbiórkę pieniędzy na ten cel. A no własnie Kochani , mamy szansę sprawić, żeby z naszą pomocą jeszcze jedno niepełnosprawne dziecko mogło spełnić swoje marzenie!

Na mojej stronie możecie dowiedzieć się więcej w jaki sposób możecie przyłączyć się do akcji.



List, 10 grudzień

Jestem w East London. Mówią ze sa dwa 'najdluzsze' odcinki do przeplyniecia na swiecie: jeden to Horn, drugi to Durban - East London... to bylo 250 mil najdluzsze w moim zyciu. Mialo byc okno pogodowe. Ruszylam w nocy w niedziele na koncowce tak zwanej SW zmiany ktora jest tutaj niebezpieczna w pradzie. Byly takie fale i wiatr w morde ze pierwszy raz chyba od 10 lat zygalam jak kot.. wjęcej.. || mniej

Potem byla burza - ja nie mam wiatromierza, ale wyszlo 6 jachtow i zanotowali do 50 wezlow i w pradzie 4 wezly fale byly ogromne. inny jacht zniszczyl sobie sterowanie, kolejnyi na samym maszcie sie sztormowali... ja poszlam spac:)

Wywialo mnie na ocean z wzmniesienia ktore jest okolo 10 mil od brzegu i gdzie prad jest najwiekszy. Potem wracalam w strone ladu zeby znalec prad by szybciej plynac bo kolejna zmiana waitru nieststy przyszla wczesniej - nie dziwie sie ze ludzie wyplywaja z durbanu i wracaja po kolka razy ale ja juz bylam za daleko.

No wiec kolejny dzien walki - znowu zasnelam tym razem na zwrocie w strone ladu i dobrze ze sie obudzilam 6 mil od brzegu - tutaj plynie sie bardzo blisko brzegu zeby w razie czego moc sie "schowac". No i potem przyszla zmina nieststy wiatr z zachodu zlapal mnie na tym wyniesieiu - a to jest teren gdzie statki po prostu gina bo tworza sie gigantyczne fale.

Zarefowalam sie na 3 ref chcac przejsc przez to jaknajszybciej ale warunki tak sie pogorszyly wiec musialam zrobic moj 4 ref ktory zrobilam sobie na vanuatu - (jak dobrze!!!) bo pod watr na samym silniku by nie dala rady przez to przejsc, z wiatrem pod prad nie bylo opcja ... - bom w wodzie caly czas no ale trzeba bylo refowac ... nieststy zeby sie zarefowac ja musze poluzopwac fala grota i biec do masztu ..

I w tym czasie poluzowany zagiel zachaczyl sie o stopnie na maszcie. Staralam sie wejsc na bom wlazlam na kilka pierwszych stopni ale lina do ktorej sie przyczepilam pekla o malo co nie wyladowalam w wodzie... i jeden stopien nie chcial puscic zagla a byl za wysoko wrocialm do kokpitu zagiel szalal - wiesz ze sie pomodlilam do taty zeby mi pomogl...

No i pomogl w pewnym momecie moze po godzinie przetrwania puscil zagiel juz sie nie przypinalam nie bylo czasu to bylo kilka sekund ktore musialam wykorzystac....szybko do masztu do kokpitu znowy do masztu wlozyc ref.... udalo sie mowie ci bylam tak szczesliwa...przy brzegu spotkalam inne jachty ktore staraly sie schronic nieco w cieniu ladu ja sie staralam plynac pod wiatr ciagle robiac zwroty rozez diob...

Wszytskie statki przyszly blisko ladu.... ale trzymaly dobra wachte wiec omijaly mnie choc b blisko....znowu pioruny i burza i ... tak dotarlam... o 02:00 w nocy zwolnilam bo chcialam wejsc do east london w dzien... wejscie proste ale cumowanie wysoko przed wejsciem witaly mnie duze delfiny i wieloryb.... jestem w porcie. ...

Jesli to bylo okno pogodowe to ja dziekuje postoje.... :)

Sptkalam znowu b zyczliwych ludzi. Naprawiam zagiel dzis - bo sie nieco sfatygowal i tak dziwie sie ze go nie rozerwalam totalnie...wszystcy sczeliwie wplyneli... w piatek ide dalej. Kolejny port w ktorym moge sie schornic to port Elizabeth i tam ide.

Tym razem powinno byc lepiej alez to zeglowanie mi daje popalic no mowie ci...nat"



Ocean Indyjski, Listopad

Krzysztofie, pisze bo chyba znalazlam najlepszego nauczyciela zeglarstwa! - Sam Ocean Indyjski. Ci powiem, srogi jest i zdaje sie nie wybaczac zadnych slabosci...
Plynac z Darwin, Australia, do Wysp Kokosowych mialam najfajniejszy etap mojej podrozy. wjęcej.. || mniej

Staly wiatr z rufy, okolo 15 wezlow, slonce i plaska wode. No przeciez dla takich chwil zeglujemy, prawda? Opuszczajac jednak to przepiekne miejsce, spotkalam ogromny przyboj z Poludniowego Oceanu, fale do 3-4 metrow z poludnia, ktore zderzaly sie z falami z kierunku wiatru ( zwykle EESE). Bylo naprawde niekonfortowo, z fala szlam za szybko, a w dolinie fali stalam.

Mowia, ze plynac ze wschodu na zachod, po przekroczeniu 90 poludnika fale powinny zmalec, bo w oceanie jest wypietrzenie. Ja nie odczulam zadnej roznicy i prawie do Mauritiusa walczylam z zalamujacymi sie „dziadkami”.

Autopilot odmowil wspolpracy i w samosterze pekla czest odpowiedzialna za trzymanie kursu. Kazdy wiec mocniejszy podmuch wiatru rozlaczal mi monitor i wymagalo to ode mnie niebagatelnego samozaparcia, by moc plynac tam, gdzie chcialam. Duzo sterowalam, bylam zmeczona i do tego zmagalam sie z zakarzeniem w kosci w stopie. Jeden dzien w ogole nie moglam refowac nie mogac postawic stopy...wowczas bardzo odczulam, ze jestem tam naprawde sama!

No, prawie, przeciez mialam Tanasze. A ona jest taka dzielna! Zdecydowanie, Te jachty byly budowane by przemierzac swiat. Po wizycie w La Reunion, wyplywajac mialam wiatr w nos (tak naprawde pierwszy raz odkad opuscilam Hawaje). Na nowo uczylam sie Twojego jachtu. Halasowal inaczej, musialam dobierac inny uklad zagli. Bardzo wyczerpujace, tym bardziej ze po jakims czasie zmagalam sie z brakiem wiatru albo z wiatrem bardzo zmiennym.

Naprawde, w zyciu, na zadnym rejsie, nie musialam tak duzo pracowac trymujac. Madagaskar dobrze jest ominac przynajmniej 100 mil na poludnie, zeby nie trafic na kanal Mozambicki z towarzyszacym mu pradem przy zlej pogodzie. Mnie sie czowiscie to jakims cudem udalo, i mimo, ze bylam ponoc wystarczajaco nisko SW wiatr przyszedl o ten jeden dzien za wczesnie byla bym juz w bezpiecznej strefie.

A tak, walczylam wiec z pradem zaciekle, moglam isc jedynie na N albo na SE a skoro moj kurs powinien prowadzic na SW po dniu walki stanelam w dryfie. Zreszta po raz pierwszy w tej podrozy i na tym jachcie. To jest niesamowicie prosty manewr i daje mozliwosc w miare konfortowych warunkach przeczekac zla pogode, albo zmieniac pasek klinowy na przyklad, co ja robilam. Pytanie dlaczego ciagle mialam z nim problemy?

Teraz juz wiem, ze pasek scieral sie, poniewaz dokladnie na niego pociekiwal olej. Zaraz na drugi dzien kiedy prad nieco odpuscil i wiatr zelzal, a malo co nie walnal we mnie dryfujacy statek rybacki. Strasznie sie balam. Najpierw widzialam na wodzie cos, co nie zachowywalo sie na wodzie jak cokolwiek co wczesniej na wodzie widzialam. Lornetka poszla w ruch, rzucany na falach obiekt nieustannie zmienial polozenie dziobu wiec nie wiedzialam w ktora strone uciekac.

Cale szczescie ze silnik nie zawiodl, i sie udalo. Powiadomilam najblizszy statek, a on powiadomil staje brzegowe. Z czasem okazalo sie ze rzeczywiscie na Polnoc od Maputo, na skalach byl niegdys wystranowany „rybak „i widocznie zrzucilo kuter na wode w ostatnia jego podroz. No dajcie ludzie spokuj, tyle wody wokolo i akurat na mnie jechal? A co by bylo gdbyby byla noc i bym go nie zauwazyla? Az sie boje myslec.

Krzysztofie, lece bo musze zamowic nowa czesc do silnika, ktora przerdzewiala i stad wydostawal sie ten olej na moj pasek klinowy.

Pozdrawiam z Durbanu i do przeczytania

nat


powrót do menu

Listy Nataszy

97 Skokie Valley Road, Lake Bluff, IL 60044

Phone 847-287-2168
www.interprosailingteam.com