Listy z podróży...
Wjęcej na stronie www.nataszacaban.com
12.02.09
Natasza zakończyła swoją podróż dookoła świata!
Natasza powróciła do Honolulu po przepłynięciu blisko 26 tysięcy mil morskich.
Pokonanie tego dystansu w szesnastu etapach zajęło jej dwa lata i cztery miesiące.
Oddając cumy dziesięciometrowego jachtu "Tanasza Polska Ustka" w Hawaii Yacht Club, Natasza stała się jedną z najmłodszych kobiet w historii, które podjęły się wyzwania opłynięcia świata samotnie.
W czasie swojej wyprawy Natasza zawitała na Vanuatu, w Porcie Moresby, Darwin, na Wyspach Kokosowych, na La Reunion, w Durbanie, East London i Mossel Bay, w Kapsztadzie, na Wyspie Świętej Heleny i Świętej Łucji, w Panamie, na Galapagos i Markizach.
Rejs ustczanki miał nie tylko znamiona wyczynu sportowego, ale również wymiar społeczny. Nataszy postępy śledziło w mediach i na jej stronie oraz blogu wiele tysięcy ludzi na całym świecie. Za swój największy osobisty sukces Natasza uważa jednakże zorganizowanie dwu akcji charytatywnych we współpracy z Fundacją "Mimo Wszystko". Dzięki nim dwoje podopiecznych fundacji Anny Dymnej spełniło swoje wielkie marzenie o żeglowaniu i egzotycznej podróży. Swoją postawą Natasza udowodniła jak ważne są nasze marzenia i siła naszego charakteru, która pozwala na ich realizację.
Swoją podróż Natasza zakończyła 1-go grudnia o godzinie 17:00 czasu lokalnego. Na nabrzeżu czekali na nią przyjaciele oraz przedstawiciele tutejszych władz, na redę wypłynął po nią jacht z licznym gronem sympatyków na pokładzie, aby eskortować ją do portu.
Cumy odebrał od niej Krzysztof Kamiński - właściciel jachtu "Tanasza Polska Ustka", na którym Natasza opłynęła ziemię. Żeglarka nie kryła swojej radości, ani łez wzruszenia; zgodnie z lokalną tradycją udekorowano ją girlandami kwiatów i oblano szampanem! Przyjęcie powitalne trwało do późnych godzin, oficjalne zakończenie rejsu zaplanowano na czwartkowy poranek.
Więcej informacji znaleźć można na oficjalnej stronie wyprawy www.nataszacaban.com. Wkrótce zapraszamy do obejrzenia materiałów zdjęciowych i filmowych z powitania Nataszy w Honolulu.
"Medivet Rejs z Nataszą", 22 Maj, Karaiby
Robert w Londynie, 13 Maj
Robert Rumak – podopieczny Fundacji „Mimo Wszystko” i Andrzej Trojanek – opiekun chłopca i przyjaciel mojego rejsu. „Tanaszka”.
9.05.09
Jestem w rodney bay, st lucia.
O 15stej sie przywiazalam nie bylo to trudne bo marina nowa i przestrzenna i pod wiatr parkowalam sobie.
Fajne uczucie byc juz bezpiecznym choc na moment:)
mamy za soba 5400 mil z Kapsztadu!!!!!!
Pozycja Tanaszy, 06.05.09.
zulu 1300, pozycja: 11 24N, 056 07W
338 mil jeszcze. jak chcialam naladowac baterie silnik dzialal tak jakby bylo powietrze w systemie. nie mam pojecia ktoredy sie dostaje.masakra no, bez kotwicy na lancuchu i zanim nie usuneproblemu z silnikiem z dusza na ramieniu mysle o wchodzeniu do mariny ktorej nie znam...
Wczoraj zdecydowalam isc na polnoc od barbados zamiast na poludnie. Zaoszczedzam tym 20 mil, pozatym nie bede musiala isc przez przejscie bmiedzy st lucia a st vincent gdzie niezle dmucha ( do 8B) no i potem nie bede szla wzduz wshodzniego wybrzeza st lucia gdzie moglabym liczyc na flaute i jakby silnik odmowil posluszenstwa...
Na razie wyglada na sobote wieczor.. zobaczymy.
pogoda mnie nie rozpieszcza.
Pozycja Tanaszy, 30.03.09. 1500 zulu time : 13 16 S, 11 38 S
Krzysztofie,
Pisze ze srodka Atlantyku. Coraz ciezej wysyla sie listy, nie wiem czy nawet ten bede mogla wyslac.
Wczoraj w nocy autopilt siadl. Ustawilam samoster i patrze a lancuszek odpowiedzialny za cala gorna czesc wisi sobie. znalazlam w zapasowym komlecice jedna nie wiem jak to nazwac ale czesc i zamontowalam nieco jak moglam w nocy i do rana wystarczylo. jachtu juz nie da sie dobre ustawic na kursie. muszkuje po 40 stopni. niedobrze. wjęcej.. || mniej
Spowolnilam refujac zagle i do rana nawet nie zmruzylam oka choc nie wiedzialam ile wytrzyma samoster i czy od jutro nie ede musiala recznie sterowac. rano jakos naprawe poprawilam ale niestety nie jestem wstanie usunac userki tak by bylo dobrze. na razie dziala ale naprwde nie wiem do kiedy. plyne z mysla ze w kazdej chwili moze bede zdana na siebie ze sterowaniem. straszne to obciazenie.
Krzysztofie. Trzeba dzialac. Nie moge zostac na rownik bez wiatru i sprzetu.
Prosze cie znajdz nowy autopilot i cudem jakos przeslij go na Fernando de Norona. Stane tam choc nie planowalam i jakos odbiore. Powinnam byc tam pomiedzy 11-15stym kwietnia. Napewno sa jakies mozliwosci, licze na Ciebie bardzo.
dzien pozniej.
Krzysztofie, moja siostra z Toba rozmawiala, powiedziales: "zebym sie nie martwila i ze zrobimy tak zeby bylo dobrze". przeciez leszych wiesci miec nie moglam! tak bardzo Ci dziekuje. nie wiem co bym bez Ciebie zrobila.
znaczy sie wiem... nie poplynelambym na tanaszy gdybys jej nie kupil, nie wyposazylabym jej gdybys nie zaprosil do wspolpracy WDT, nie mialabym od Ciebie komputera do nowaigacji, tratwy.. po drodze nie zorganizowalabym kolejnej akchi charytatywnej a teraz pewnie bym sie na nia spoznila.
Dziekuje, jestes naprawde wporzadku i cale moje szczescie ze masz duze serce dla zeglarstwa!!!!
zadzw0nie we wtorek
